Minął rok (czyli kilka informacji organizacyjnych)

Ponieważ od mojego ostatniego artykułu minął więcej, niż rok, myślę, że powinienem zacząć od kilku informacji organizacyjnych.
Niepostrzeżenie, Franek – nasz syn – ze słodkiego prawie trzylatka przeistoczył się w słodkiego ponad czterolatka. Oznacza to, że jest już naprawdę poważnym dżentelmenem – wyraźnie poszerza pole swojej niezależności od rodziców, chodzi do przedszkola – coraz częściej sam mierzy się z zewnętrznym światem. Trudniej nam teraz chronić go przed wpływami, które uważamy za szkodliwe, ale też wiemy, że coraz lepiej umie bronić się przed nimi sam. Co, oczywiście nie zmienia faktu, że nadal jesteśmy zdeterminowani, by bronić go przed poważniejszymi zagrożeniami i przemocą, przed którą sam nie jest się jeszcze w stanie obronić.

We mnie dokonała się też w związku ze wzrostem syna bardzo poważna zmiana. Pewnie nie było tego widać z tonu moich poprzednich artykułów, ale w chwilach słabości – po jakimś szczególnie zajadłym ataku na nasz model wychowania – miewałem wątpliwości, czy na pewno dobrze robimy. Może jednak popełniamy błąd rojąc o jakimś szacunku i empatii, podczas gdy dzieci naprawdę trzeba tresować? Teraz nie mam już takich wątpliwości. Gdy widzę, jak dojrzewający Franek radzi sobie w świecie zewnętrznym, jakich dokonuje wyborów w trudnych sytuacjach, jak buduje sobie relacje z innymi ludźmi – jestem pewien, że obrany przez nas sposób wychowania pomaga młodemu człowiekowi być szczęśliwym i spełnionym członkiem społeczeństwa.

No i ostatnia informacja organizacyjna – za niecałe dwa miesiące urodzi się Frankowi siostrzyczka. Nie muszę pisać, że ogromnie się wszyscy cieszymy. Z pewnością będzie więc okazja, by w najbliższych tygodniach napisać kilka słów o relacji starszego brata z nienarodzoną jeszcze siostrzyczką. Pojawią się też artykuły o wyzwaniach związanych z wychowaniem dziewczynek. Od razu zaznaczę, że jestem feministą. Jestem feministą, czyli jestem przekonany, iż kobiety są w naszym społeczeństwie dyskryminowane, są ofiarami systemowej przemocy na wielu poziomach. I bardzo mnie ten stan rzeczy gniewa. Uważam też, że należy podejmować świadome działania, by z tą przemocą i dyskryminacją walczyć.

Fakt, iż jestem feministą, sprawia, iż wychowując córkę będę się dwakroć bardziej starał, by była niegrzeczna – asertywna, samodzielna i by nie pozwalała narzucać sobie czyichkolwiek poglądów na temat tego, jaka ma być i jak się zachowywać. Także, drodzy Czytelnicy, przygotujcie się na więcej opowieści o niegrzecznych dzieciach.

 


  • http://masazshantala.waw.pl/ Dominika

    Dzięki, że wracacie. I do tego z takimi dobrymi nowinami :)
    Moja córka jest młodsza od Waszego syna i czasem zastanawiam się, jak to będzie wyglądać za jakiś czas, kiedy pójdzie do przedszkola. Tym bardziej cieszę się, że napisałeś o pewności dotyczącej swojego modelu wychowania
    i o tym, jak Franek świetnie sobie radzi. Miód na moje serce!

    • http://naludzi.pl/ Naludzi.pl

      O tym, jakie mamy doświadczenia z przedszkolem też pewnie jeszcze napiszę. Na razie zdradzę tylko, że baliśmy się bardzo, że będzie mu się trudno odnaleźć w społeczności, w której – siłą rzeczy – obowiązuje więcej różnego rodzaju reguł, niż w domu. A tymczasem informacja zwrotna z przedszkola jest taka, że zaaklimatyzował się tam dużo szybciej, niż się spodziewali. Choć oczywiśćie jest to przedszkole, w którym kadra ma podejście do dzieci zbieżne z naszym :)

      • http://masazshantala.waw.pl/ Dominika

        I my wyłącznie takie przedszkole bierzemy pod uwagę :)
        To czekam z niecierpliwością na kolejne wpisy!

  • MJ

    „Fakt, iż jestem feministą, sprawia, iż wychowując córkę będę się dwakroć bardziej starał, by byłaniegrzeczna – asertywna, samodzielna i by nie pozwalała narzucać sobie czyichkolwiek poglądów na temat tego, jaka ma być i jak się zachowywać”. Trzymam kciuki – chciałabym aby było więcej takich Ojców, którzy nie będą ograniczać swoich córek, a wręcz przeciwnie będą je inspirować. Nie będą im mówić – ta część świata nie dla Ciebie – tylko będą mówić „choć pokażę Ci”. Ja sama w dzieciństwie jako dziewczynka wielokrotnie słyszałam od swojego Ojca „jako Dziewczynka powinnaś mieć tu porządek”. Z przekorą (a jeżyłam się strasznie słysząc takie komunikaty) odpowiadałam „a mój brat?” (bo jego pokój wyglądał podobnie jak mój żeby nie było wątpliwości 😉 Tata odpowiadał: „No on jest chłopcem, nie musi”. Programowanie Dziewczynek na posłuszne, wiecznie pomagające Innym jest tak wszechobecne, że aż przerażające. Gdy pracowałam w szkole z uporem maniaka przeglądałam podręczniki, z których uczyły się Dzieci i byłam przerażona w jaki sposób umacnia się w Dziewczynkach stereotyp (zresztą w Chłopcach też – również są pokazywani jednostronnie). Na ilustracjach Dziewczynki pojawiają się w otoczeniu piesków i innych zwierzątek, pomagają Mamie w kuchennych czynnościach, w zakupach – taki jest świat Dziewczynek. Nie zobaczysz w podręcznikach ilustracji na których Dziewczynki strzelają z procy, bawią się samochodami, kombinują jak z piasku i wody wykreować coś wybuchowego :-) Ilustracje to dopiero początek – przeczytajcie sobie pierwszą lepszą czytankę dla Dzieci w wieku 7 lat – i zobaczcie w jakich rolach występują Dziewczynki. Dlatego kibicuję Ojcom, którzy będą te stereotypy łamać – którzy pokażą Córkom więcej … Tak aby mogły w pełni świadomie dokonać wyboru kim chcą być jak dorosną. Aby mogły wpływać na rzeczywistość a nie dostosowywać się do ogólnie panującego schematu.
    Aby oddać sprawiedliwość obraz Chłopców też jest jednostronny i jak któryś z nich ma ochotę bawić się lalkami, zaraz w otoczeniu pojawią się szepty: „oj, będzie gejem”. Wrażliwość chłopców jest tłumiona – mają być wiecznie odważni i wszystko brać na klatę. Zastanawiające są przecież statystyki samobójstw wśród mężczyzn w Polsce – Panowie coraz częściej odbierają sobie życie i są bardziej skuteczni od Pań (jak już postanowią – Panie zawsze mogą się rozmyślić). Myślę, że jedną z przyczyn może być to, że Chłopcy są wychowywani na silnych Facetów. Dlatego trudno im mówić, że coś jest nie tak. Nawet jak czują, że coś tam się kłębi to próbują to lekceważyć – bo odbierają sobie prawo do takich uczuć (tak ich uczono). Aż w końcu to ich przerasta i kończy się tragicznie.
    Aby było optymistycznie na koniec – możemy to zmienić w sposobie wychowywania naszych własnych Dzieci :-) Pozdrawiam

  • Marta M

    Ja też się cieszę z Waszego powrotu i dodam, że bardzo wzruszył mnie artykuł… :) GRATULUJĘ!

  • Grzegorz Niklas

    Hej! Nawet nie wiesz jak się cieszę, że wróciłeś do pisania! Odkryłem Twojego bloga jakoś 10 miesięcy temu, gdy moja córa zbliżała się na ten świat i w Twoich wpisach znalazłem bardzo wiele wartościowych spostrzeżeń, które zachęciły mnie do rozważań nad świadomym podejściem do wychowywania dziecka. Po okresie smutku, który nastąpił po tym, jak zorientowałem się, że już nie aktualizujesz bloga, przyszło zapomnienie – aż do dnia dzisiejszego… Akurat rozmawiałem z żoną na temat pochwał i od razu przypomniał mi się Twój „ostatni” wpis na ten temat. Fajnie, że wróciłeś, mam nadzieję, że na stałe :)

    • http://naludzi.pl/ Naludzi.pl

      O, bardzo dziękuję. Strasznie miło czytać takie słowa. Obiecuję więcej się (bloga) nie zapuszczać :)